logoRSS
 
 

Wypalenie zawodowe cz4

Kategoria: Artykuły, dodał: WK, 20.11.2012, odsłon: 24708, druk

Wypalenie zawodowe - co jest, do diabła???

Autor: Aleksandra Stanek

Do niedawna o przypadkach wypalenia zawodowego mówiło się w sytuacji, gdy rola zawodowa polegała na nieustającej interakcji z drugim człowiekiem. Pojęcie to dotyczyło zawodów społecznych i usługowych zarazem (mowa tu o takich zawodach, jak lekarze, pielęgniarki, terapeuci, doradcy, sprzedawcy itp.). I rzeczywiście ludzie na co dzień zajmujący się pomaganiem innym narażeni są na duży dyskomfort psychiczny. Tworzy go ciągłe napięcie emocjonalne wywołane  kontaktem z drugim człowiekiem.

Problem wypalenia może dotyczyć również pracy na innych stanowiskach, jeżeli  praca wymaga np. współpracy w zespole, częstych kontaktów z klientami albo, na przykład, zarządzania projektem. W każdym z tych przypadków na co dzień potrzebny jest kontakt interpersonalny, który angażuje emocjonalnie.

Wypalenie może przejawiać się na wiele sposobów, natomiast kluczowym jego objawem jest dystansowanie się  od osób, z którymi lub dla  których osoba pracuje.  Dystansując się próbujemy, często nieświadomie,   poradzić sobie ze stresem emocjonalnym, czyli tym rodzajem stresu, podczas którego zużywa się  energię  na strach, gniew, rozgoryczenie i inne negatywne emocje.

Dystans to kluczowy i jeden z pierwszych  objawów, ale nie jedyny.

Christina Maslach, autorka kwestionariusza do badania zespołu wypalenia zawodowego wyróżniła trzy kategorie objawów:

  • wyczerpanie emocjonalne i psychofizyczne
  • depersonalizowanie podmiotów zawodowej interakcji
  • obniżenie lub utrata satysfakcji i zawodowego zaangażowania

Przejawiają się one takimi wskaźnikami, jak: zaburzenia psychosomatyczne, np.: bóle głowy, żołądka,  trudności z zasypianiem, uczucie zmęczenia i wyczerpania, opór przed pójściem do pracy, uczucie zawodu wobec samego siebie, mimo, obiektywnych osiągnięć, złość i niechęć, poczucie winy, negatywizm, obojętność, izolacja i wycofanie się, awersja do kontaktów, cynizm i postawa strofująca wobec innych i to jeszcze nie koniec tej listy.

Niepokojące jest to, że objawy te i postawa zaczynają przenikać pozazawodowe sfery życia.

Dlaczego się wypalamy?

Do dnia dzisiejszego powstało wiele definicji wypalenia zawodowego. W zależności od podejścia do problemu, wypalenie zawodowe definiowane jest naprzemiennie, jako zespół pewnych objawów lub jako proces składający się z określonych etapów.

Często o wypaleniu mówi się, że zaczyna się wraz z utratą złudzeń, co do własnej roli zawodowej, że to nic innego, jak doświadczanie stresu, tyle, że stresu osadzonego w kontekście relacji społecznych. Wypalenie może być wynikiem rozczarowania swoją rolą, utraty złudzeń i idealistycznych przekonań, które zwykle dotyczą ludzi o wysokim poziomie motywacji i potrzebie kontroli.  Tymczasem na warunki pracy, np zbyt dużo wymagań czy reguły funkcjonowania firmy często  nie mamy wpływu.

Wspomniana już wcześniej Maslach wyróżnia sześć obszarów, w których może pojawić się rozdźwięki między naszymi założeniami, a tym co oferuje nam rzeczywiste środowisko pracy:

  • przeciążenie pracą (zbyt dużo terminów, zbyt dużo wymagań)
  • brak poczucia kontroli (czyli jak duży mamy wpływ, na to, co robimy, badania pokazują, że brak kontroli powoduje poważny stres)  
  • brak uznania i nagrody
  • kiepskie relacje między pracownikami, konflikty, brak społecznego wsparcia
  • poczucie krzywdy (kiedy np jesteś pomijany przy awansach  czy premiach)
  • niezrealizowanie własnych wartości

Wypalenie jest często ceną  ambicji, dotyka zwłaszcza osób z grupy, którą  w literaturze przedmiotu nazywa się  grupą ludzi o Wzorcu Zachowania A. Osoby takie są bardzo ambitne,  dużo wymagają  od siebie, a w to co robią  angażują się maksymalnie. Pozornie taka postawa jest bardzo chwalebna i często pożądana przez pracodawców, niestety, zrozumiałe jest, że takiemu nastawieniu towarzyszy ciągłe napięcie i wzmożona gotowość emocjonalna.       

Wypalenie jest więc kosztem potrzeby wysokich osiągnięć, a zaangażowanie w pracę jest  warunkiem wstępnym tego procesu.

Mówi, się, że wypalenie jest nie tyle skutkiem samego stresu, ile stresu, z którym nie umieliśmy sobie poradzić.

Ekstremalnym przykładem wyczerpania rolą zawodową jest zjawisko występujące często w Japonii, tzw " karoshi", czyli nagła śmierć z przepracowania. U nas można mówić o różnego rodzaju chorobach, które nie mają potwierdzenia w pozytywnych wynikach badań oraz o wzrastającej agresji i różnego rodzaju patologiach społecznych, będących nieświadomym wołaniem organizmu o pomoc. 

Jak sobie radzić?

Przede wszystkim należy pamiętać,  że sama świadomość istnienia wypalenia nie działa zapobiegawczo.  

Ponieważ syndrom wypalenia jest wynikiem długotrwałego przeciążenia oraz nadmiernych oczekiwań i pojawia się wtedy, gdy to  przeciążenie przerasta zasoby odpornościowe jednostki (osoba nie umie już sobie radzić z permanentnym stresem) ważne jest w procesie radzenia sobie przywrócenie równowagi i to we wszystkich sferach życia, nie tylko zawodowej. (Osoby podatne na wypalenie,  często definiują siebie poprzez pracę, a firmę traktują jako środek zastępczy do zaspokojenia innych własnych potrzeb).

Istnieje wiele technik zmiany zachowań i całościowych koncepcji przywracania równowagi i integracji, za pomocą których można zmienić praktycznie życie każdej osoby, tak by było bardziej satysfakcjonujące i pozwalało na realizację pełnego potencjału jednostki bez udziału destrukcyjnych przekonań i zachowań.

Można skorzystać np. z modelu przemiany wewnętrznej, obejmującego takie fazy jak:

  • wycofanie się na jakiś czas, poszukanie wsparcia,
  • przyznanie się przed samym sobą, że problem istnieje, zaakceptowanie rzeczywistości
  • praca nad samorozwojem, dotarcie do osobistych wartości, stworzenie misji własnego życia
  • zmiana dysfunkcyjnych zachowań
  • odpowiedzialność za siebie, wyrażająca się poprzez naukę  nowych strategii radzenia sobie oraz poszerzaniu pozazawodowej aktywności
  • odprężenie; nauka relaksacji i innych technik sprzyjających odprężeniu i odreagowaniu,

Pamiętajmy,  że na powstanie zespołu wypalenia mają wpływ nie tylko predyspozycje osobowościowe, ale też kultura działania organizacji.

Dlatego niezwykle istotnym jest, żeby przeciwdziałanie wypaleniu nie pozostawało  tylko w zakresie działalności jednostki. Z punktu  widzenia pracodawcy osoby wypalone w firmie mogą być poważnym problemem, wpływającym nie tylko na ogólnie pojętą  atmosferę w miejscu pracy, ale również na wyniki finansowe firmy, ponieważ zwykle gorzej realizują powierzone im zadania, mają duży odsetek absencji oraz często rezygnują z pracy w zawodzie, co może wiązać się z kosztami wyszkolenia nowych osób.

Zapobieganie w ramach przedsiębiorstwa  powinno obejmować następujące obszary:

  • organizacja pracy
  • środki pracy
  • przepływ informacji
  • atmosfera w przedsiębiorstwie
  • docenianie pracowników i sprawiedliwość w awansach
  • jasne reguły
  • szkolenia
  • doradztwo, coaching indywidualny

Tekst za: http://www.open.edu.pl/publikacje/wypalenie-zawodowe/wypalenie-zawodowe-co-jest-do-diabla

Jak pomóc sobie i innym w sytuacji wypalenia zawodowego

Już do przeszłości należą czasy, gdy praca większości osób polegała na wykonaniu określonych obowiązków w ośmiogodzinnym przedziale czasowym.

Poza wąskim kręgiem specjalistów oraz osób piastujących wyższe stanowiska, większość mogła po prostu zostawić za sobą problemy zawodowe i cieszyć się życiem rodzinnym, by powrócić do wszystkiego w kolejnym dniu pracy. Jest to może wizja nieco uproszczona, ale podejrzewam, że każdy zrozumie o co mi chodzi.

Dziś sytuacja jest inna. Towarem, jaki cenią pracodawcy są nie tylko umiejętności i rzetelne wypełnianie obowiązków zawodowych, ale także ambicja. Niby nic w tym zdrożnego, że pragnie się, by pracownik był osobowością nastawioną na własny rozwój i osiąganie większej skuteczności w pracy. Jest to na pewno dobre, ale do pewnej granicy. Każdy z nas inaczej reaguje na stres, a każda praca w jakimś stopniu stres wywołuje. Inaczej też radzimy sobie ze stresem i jego objawami. Muszę przyznać, że znam wielu ludzi niezadowolonych ze swojej pracy i niewielu, którzy byliby zadowoleni. Jednak takie manifestowane w gronie znajomych niezadowolenie nie jest jeszcze wypaleniem zawodowym, choć czasem może do niego prowadzić.

Powinienem jeszcze dodać dla ścisłości, że owo niezadowolenie nie zawsze dotyczy tylko i wyłącznie płacy. O wiele częściej chodzi o atmosferę w miejscu pracy. Podkreślam to ze względu na skojarzenia, które mogą się nasunąć Czytelnikowi. Co ciekawe, także wypalenie zawodowe nigdy nie dotyczy kwestii finansowej. Pomija się to milczeniem w publikacjach dotyczących wypalenia, ale warto ten fakt odnotować. Człowiek, który jest po prostu niezadowolony z płacy może pracę zmienić lub żyć wiecznie niezadowolony. Zapewne przełoży się to także na jakość życia w innych dziedzinach, ale nigdy nie doprowadzi do wypalenia zawodowego.

Nieprzypadkowo zacząłem te rozważania od wskazania na ambicję. Ma ją każdy z nas, tyle że zostaliśmy nią obdarowani dość nierówno. Dla jednych szczytem ambicji będzie w miarę dostatnie życie, a inni chcieliby dokonać jakiegoś ważnego odkrycia naukowego lub bohaterskiego czynu. Ambicja jest pierwszym czynnikiem ryzyka, jeśli chodzi o wypalenie zawodowe. Im więcej jej mamy, tym ryzyko większe. To ambicja każe nam ciągle się doskonalić i podwyższać swoje kompetencje oraz próbować coraz trudniejszych rzeczy i podejmować wyzwania. Nic więc dziwnego, że cenią ją współcześni pracodawcy.

Jednak ma to też swoją drugą stronę medalu. W życiu rzadko odnosimy tyle sukcesów, ile byśmy chcieli. Zazwyczaj realne osiągnięcia pozostają daleko w tyle za marzeniami i oczekiwaniami. Czasem wręcz dochodzi do długiego pasma porażek. Niektóre z nich mogą być zawinione a inne nie. Część będzie miała znaczenie, a ocena innych będzie jedynie wynikiem naszej nadinterpretacji i nadwrażliwości. Nie każdy potrafi radzić sobie z niepowodzeniami. Należy także zaznaczyć, że im większy rozdźwięk między ambicją a realnymi możliwościami i umiejętnościami, tym wyższy poziom stresu. To drugi element, który może ostatecznie doprowadzić do wypalenia zawodowego.

Trzeci element nie musi wystąpić, ale dość często nakłada się na dwa pozostałe. Okazuje się bowiem, że na wypalenie zawodowe najbardziej podatni są ludzie, których praca polega na kontaktach z innymi, a ściślej na pomaganiu innym. Istnieje wiele takich zawodów. Wystarczy wspomnieć lekarzy i pielęgniarki. Również psychoterapeutów i nauczycieli. To właśnie oni są szczególnie podatni na ten symptom.

Osoby wybierające tego typu zawody mają często wewnętrzne poczucie misji. To właśnie ono każe im wybierać taką pracę, która pozwoli na niesienie pomocy potrzebującym. Szybko okazuje się, że realia życia znacznie odbiegają od młodzieńczych wyobrażeń. Siłą rzeczy taka praca zawsze niesie za sobą więcej porażek niż sukcesów. Pielęgniarka może z największą troską zabiegać o zdrowie powierzonych jej pacjentów, może być życzliwa i współczująca, a przy tym kompetentna. Jednak nawet jej największe starania nie uchronią niektórych z nich przed pogłębieniem choroby lub nawet śmiercią.

Jesteśmy tak psychicznie skonstruowani, że każdą stratę odczuwamy w życiu mocniej niż zysk. O wiele bardziej odbieramy porażki niż sukcesy. Lekarz może wyleczyć dziewięciu pacjentów, ale jeśli dziesiąty umrze, to i tak to właśnie najbardziej odczuje. Czasami wystarczy taki stosunek (1 na 10), by doprowadzić do wypalenia zawodowego. Któryż lekarz uzyskuje tak wysoki poziom wyleczeń? Obawiam się, że żaden. Ta sama zasada sprawdzi się w odniesieniu do psychoterapeuty, nauczyciela lub pedagoga szkolnego.

Oczywiście przedstawiciele innych zawodów są również narażeni na wypalenie, ale zwykle na tyle na ile ich praca zależy do reakcji innych ludzi, poprawy ich stanu zdrowia lub innych wyników. Rzecz jasna wypalić się może też np. makler giełdowy. Co jakiś czas generowane straty mogą doprowadzić do takiego stanu.

Dlaczego więc jedni ulegają wypaleniu a inni nie? Trudno odpowiedzieć na to pytanie w jednym zdaniu. Dużo zależy od konstrukcji psychicznej człowieka oraz od jego historii życia. Im bardziej w dzieciństwie otrzymywał on rozumne wsparcie od rodziców i wychowawców, tym prawdopodobniej będzie mniej podatny na stres i wypalenie. Nie jest to żelazna reguła, ale sprawdza się w większości przypadków. Ważne jest także stałe wsparcie rodziny i przyjaciół w życiu dorosłym. Mimo tego najważniejszym czynnikiem pozostaje to, do czego w uproszczeniu sprowadza się cała psychologia – samoocena. Jest to punkt kluczowy wielu psychologicznych zagadnień.

Im niższy poziom samooceny, tym większa potrzeba przekonywania się o własnej przydatności innym.

W takim wypadku sukcesy i porażki zawodowe powodują nieustanną huśtawkę emocjonalną. Często takie osoby wybierają zawody związane z odpowiedzialnością za innych, by poprzez to podbudować swoją samoocenę. Nic więc dziwnego, że wszystkie porażki odbierają tak bardzo osobiście.

Każdy z nas chce kontrolować swoje życie. W przypadku osób, których praca polega na pomaganiu innym, ta potrzeba kontroli rozszerza się na życie ludzi z takich czy innych powodów sobie powierzonych. Nawet wysokiej klasy specjaliści mają skłonność do przypisywania sobie odpowiedzialności za rzeczy, które całkowicie wykraczają poza ich kontrolę.

Wypalenie zawodowe nie następuje z dnia na dzień, lecz stopniowo się pogłębia. Na początku pojawia się ogólne wyczerpanie emocjonalne i przeróżne dolegliwości fizyczne, które trudno zdiagnozować. Czasem ludzie dotknięci pierwszymi symptomami wypalenia zgłaszają się do lekarza z: bólami głowy, niestrawnością, bezsennością, bólem kręgosłupa i ogólnym rozdrażnieniem. Wszystko wskazuje na zwyczajne przepracowanie. Niełatwo też na tym etapie stwierdzić, czy mamy do czynienia z wypaleniem zawodowym, czy tylko z chwilowym przemęczeniem. Należałoby bardzo obiektywnie przeanalizować nastawienie emocjonalne. Niestety sam zainteresowany może mieć z tym poważne trudności, a środowisko też zwykle reaguje ze zbyt dużym opóźnieniem, o ile w ogóle reaguje. Najczęściej ofiarowana przez przyjaciół pomoc przychodzi za późno. Nie jest też, co zrozumiałe, zbyt profesjonalna.

Jak powinna wyglądać taka obiektywizacja? Kluczową sprawą jest analiza nastawienia do powierzonych sobie w ramach obowiązków zawodowych ludzi. Jeśli przy jednoczesnym nadmiernym poczuciu odpowiedzialności pojawia się skłonność do depersonalizacji, to wszystko wskazuje na wypalenie zawodowe. Taka ambiwalencja emocjonalna jest nieomylnym znakiem, że najlepsze co można zrobić to wziąć długi urlop i skorzystać z porady psychologa.

Kłopot w tym, że osoba będąca w tym stadium początkowego wypalenia nigdy nie zgodzi się na to rozwiązanie. Jak można wziąć urlop skoro jest tylu potrzebujących, którym trzeba pomóc? Przecież jest się za nich odpowiedzialnym. Porzucenie „przyczółku walki ze złem” połączone jeszcze z prośbą o pomoc specjalisty, to w jej mniemaniu przyznanie się do porażki! To właśnie doprowadza do nasilenia się stanu, któremu można by na tym etapie skutecznie zapobiec.

Gdy więc nie podejmie się żadnych kroków zapobiegawczych, postępuje nasilenie objawów. Coraz bardziej uwidacznia się depersonalizacja i dehumanizacja ludzi, dla których się pracuje. Widać to dobrze na przykładzie wielu lekarzy. Pacjenci stają się „przypadkami” i „jednostkami chorobowymi” a przestają być ludźmi. Nawet dla biznesmena na tym etapie klient może jawić się jedynie jako zbiór akcji, a podlegli mu pracownicy jako narzędzia służące do wypracowania zysku.

Osoba, u której pogłębia się wypalenie zawodowe, starannie unika rozmowy o sprawach osobistych w pracy, a w domu konsekwentnie nie podejmuje tematów zawodowych. Jest to forma ucieczki od stresu, ale także ważny komunikat, że dzieje się już bardzo źle.

Narastające poczucie przemęczenia i bezradności doprowadza do tego, że coraz częściej spóźnia się do pracy oraz wydłuża przerwy. Interakcje z klientami (pacjentami) są coraz bardziej oficjalne i niezwykle pobieżne. Narasta poziom ogólnego rozdrażnienia. Coraz częściej spogląda się na zegarek, a współpracowników traktuje nieufnie. Pojawia się też skłonność do obwiniania powierzonych sobie osób o to, że praca z nimi nie przynosi oczekiwanych efektów.

Wydawałoby się, że stan taki nie może trwać w nieskończoność. Tymczasem wiele osób funkcjonuje z symptomami permanentnego wypalenia zawodowego przez długie lata. Z czasem otoczenie coraz mniej ceni ich pracę i kompetencje zawodowe, co jeszcze bardziej pogłębia stan wyobcowania i doprowadza do zamknięcia się w sobie. Wszystkie próby krytyki i pomocy są odbierane jak atak i traktowane z pogardą. Niektórzy ostatecznie zmieniają pracę, a inni trwają w takiej sytuacji do końca. Nierzadko po wielu latach wielkiego napięcia emocjonalnego zaczyna szwankować zdrowie. Nie będzie chyba przesadą stwierdzenie, że ostatecznym rezultatem nierozwiązanego problemu może być nawet nieuleczalna choroba.

Być może opis powyższy wygląda na próbę przestraszenia wszystkich osób narażonych na wypalenie zawodowe. Rzeczywiście jest nieco dramatyczny. Jednak wcale nie mija się z prawdą. Przedstawiony proces trwa zwykle kilka lub nawet kilkanaście lat. Nie jest łatwo go zatrzymać, gdyż cała struktura pojmowania własnej pracy i wartości została zbudowana na źle położonych fundamentach. Problem wcale nie narasta od chwili podjęcia pracy lub od momentu pierwszej większej porażki zawodowej. Jego początków należałoby szukać już w dzieciństwie, w czasach gdy kształtował się obraz samego siebie i zręby samooceny.

Jest to niestety dylemat wszystkich psychoterapeutów. Zdają sobie sprawę, że stoją przed problemem, który nawarstwiał się przez wiele lat i z którym należało już dawno się do nich zwrócić. Im bardziej zaawansowany jest proces wypalenia zawodowego, tym trudniej mu zaradzić. Jednak praktyka pokazuje, że nie ma sytuacji bez wyjścia i warto podjąć walkę o odzyskanie równowagi na każdym etapie. Trzeba podjąć takie starania nie tylko ze względu na skuteczność zawodową, ale przede wszystkim dla dobra samego zainteresowanego.

O wypaleniu zawodowym pisze się sporo w literaturze fachowej.

Omawia się dokładnie przyczyny jego wystąpienia i wszystko co ten stan pogłębia. Niewiele natomiast napisano na temat samego procesu walki z tym problemem. Zwykle na koniec swoich rozważań autor podaje kilka prostych założeń. Są one w zasadzie dobre, ale wydaje mi się, że istnieje potrzeba bardziej precyzyjnego ich omówienia. Wiem, że ten widoczny brak wypływa z założenia, że sprawą powinien zająć się profesjonalny terapeuta. Jednak z racji, że nie każdy dociera do takiego specjalisty i jak to już zostało wcześniej stwierdzone, sam zainteresowany będzie się opierał przed podjęciem terapii, warto sprawę nieco naświetlić. Dzięki temu my sami, jak i nasi znajomi, rodzina oraz współpracownicy mogą uniknąć tego dość przykrego stanu.

Możemy wyróżnić kilka rodzajów pomocy, jakiej możemy udzielić sobie i innym, by uniknąć tudzież wyzwolić się z zamkniętego koła wypalenia zawodowego. Istnieje bowiem pomoc długofalowa (prewencyjna), doraźna oraz wspierająca proces powrotu do równowagi.

Najlepiej byłoby skupić się na pomocy długofalowej, którą możemy określić także jako prewencyjną. Trudność polega na tym, że nie można nią za bardzo objąć innych ludzi. Jedyne co można w tym wypadku zrobić, to uświadamiać im zagrożenia wynikające z wypalenia zawodowego oraz wskazywać na poziom ryzyka. W tym wypadku można też zachęcać do pracy na sobą, by do takiego stanu nigdy nie doszło.

Jeśli natomiast jesteś Czytelniku sam zainteresowany uniknięciem zagrożenia, zachęcam do podjęcia wysiłku pracy nad sobą. W poprzednich częściach pisałem o zawodach, które szczególnie predestynują do pojawienia się symptomów wypalenia zawodowego, ale nikt z nas nie jest całkowicie bezpieczny. Praca nad sobą przyniesie wiele korzyści, więc warto ją podjąć niezależnie od wykonywanego zawodu. Istnieje sporo publikacji na temat samooceny oraz poradników dotyczących jej korygowania, dlatego w tym miejscu nie będę szczegółowo omawiał tej kwestii.

Musimy też obniżyć standardy związane ze skutecznością naszej pracy. Nie chodzi tutaj o to, by całkowicie zwalniać się z odpowiedzialności lub też zarzucić podwyższanie swoich kompetencji zawodowych. Trzeba jedynie pogodzić się z własną niedoskonałością. Wszak doskonałe wykonanie jakiegokolwiek zadania jest swego rodzaju abstrakcją. Trudno w tym wypadku o realną ocenę swojej pracy. Musimy także nauczyć się akceptować wybory ludzi, z którymi pracujemy. Nie zawsze będą one zgodne z naszymi zaleceniami, ale to już wykracza poza sferę naszych możliwości. Mamy tutaj do czynienia ze zbiorem niewiadomych. Nigdy bowiem nie będziemy do końca wiedzieć, jak nasze słowa i działania wpływają na życie innych. To, co dziś wydaje się porażką, może zupełnie inaczej wyglądać w dłuższej perspektywie. Czasem zaś widowiskowy sukces po latach okazuje się mało ważny lub nawet szkodliwy.

Wszyscy znamy ludzi, którzy żyją swoją pracą. Być może sami tacy właśnie jesteśmy. Nic prócz pracy i sukcesów zawodowych nas nie interesuje. Czas poświęcany innym zajęciom uważamy za stracony i zawsze myślimy o pracy. Taka postawa świadczy o tym, że znajdujemy się na równi pochyłej. Prędzej czy później musi dojść do wypalenia zawodowego. Musimy nauczyć się wypoczywać pośród przyjaciół i rodziny oraz mieć czas na własne zainteresowania pozazawodowe. O ile ten pierwszy warunek jest jeszcze przez większość osób rozumiany, choć nie zawsze przestrzegany, to drugi jest zwykle całkowicie pomijany. Często zdumiewa mnie postawa ludzi, którzy nie mają żadnych zainteresowań poza swoją pracą. W tym wypadku nie wystarczy wcale bierny wypoczynek przed telewizorem. Chodzi o coś, co nas naprawdę zaangażuje i pozwoli zapomnieć o problemach w pracy.

Kolejnym elementem w procesie zapobiegania wypaleniu jest regularne uprawianie jakiegoś sportu. Nic tak dobrze nie robi naszej psychice, jak solidne zmęczenie fizyczne. Regularność oznacza w tym wypadku podejmowanie takiego wysiłku przynajmniej dwa razy w tygodniu, a w ostateczności choć raz. Dyscyplina sportowa jest w tym wypadku rzeczą drugorzędną. Powinno to być coś, co lubimy. Regularne mecze siatkówki ze znajomymi albo biegi w terenie. Można też ćwiczyć na siłowni lub w domu.

Do tej kategorii należą także wszelkie zabiegi pielęgnacyjne i lecznicze. W tej sprawie panie mają pewną przewagę na mężczyznami, gdy wybierają się do kosmetyczki lub nakładają maseczki na twarz. Jednak panowie też powinni od czasu do czasu coś podobnego sobie zafundować. Zawsze można zrobić sobie kąpiel z dodatkiem wywarów ziołowych lub przygotowanych z kory i igieł niektórych drzew.

Wszystkie opisane tutaj zalecenia (może z wyjątkiem pracy nad własną samooceną) wydają się bardzo proste a nawet banalne. To powoduje, że większość z nich lekceważymy. Te proste sposoby są niezwykle skuteczne. Tworzą swoisty bufor psychologiczny chroniący nas przed skutkami przepracowania i wypalenia zawodowego. Nie nakłaniam też nikogo do tego, by wybrał sobie jedno z tych zaleceń. One wszystkie są potrzebne i dopiero stosowane razem pozwolą zachować nam równowagę i zdrowie psychiczne. Z wypoczętą osobą o szerokich horyzontach lepiej się pracuje. Łatwiej także przyjąć pomoc od takiego lekarza albo psychoterapeuty. Niegdyś w regulaminach obowiązków pracowniczych był punkt nakazujący stawianie się do pracy w pełni wypoczętym. To chyba najczęściej łamany punkt regulaminu pracowniczego. Zresztą nie wiem, czy współczesne firmy mają jeszcze na uwadze tę przecież bardzo istotną sprawę.

Gdyby większość z nas przestrzegała zaleceń zawartych w poprzednim artykule, problem wypalenia zawodowego prawie by nie istniał.

Niestety w praktyce niewielu z nas żyje w ten sposób, a co jeszcze dziwniejsze, nie każdy z nas popada w taki stan wypalenia.

Jeśli już dojdzie do najgorszego, potrzebna jest specjalistyczna pomoc psychoterapeuty. W tej sytuacji jego rola sprowadza się głównie do pokazania mechanizmów i przyczyn. Mamy tu do czynienia z tzw. obiektywizacją. Często prowadzi się długie analizy wraz pacjentem. Ich podstawę w takim wypadku stanowi retrospekcja. Mam poważne wątpliwości, czy można w ramach tego cyklu o pomocy w sytuacji wypalenia zawodowego polecać retrospekcję – czyli powrót do wcześniejszych faz życia w celu uświadomienia sobie przyczyn obecnego stanu – jako metodę pracy własnej. Nie wydaje się to rozsądne. Zapewne niektóre osoby, gdy już dotrze do nich prawda o własnym stanie, będą bardziej skłonne do podjęcia samodzielnie takich prób niż do udania się po pomoc do specjalisty. Przestrzegam przed takim rozwiązaniem. Na tym etapie już nie jesteśmy w stanie sami sobie pomóc.

Rola terapeuty sprowadza się także do pomocy w zmianie sposobu myślenia i komunikacji z innymi. Trzeba pomóc pacjentowi w bardziej pozytywnym spojrzeniu na świat. Osoby w zaawansowanym stanie wypalenia zawodowego mają skłonność do postrzegania życia w czarnych barwach. Jawi się im ono jako bezsensowne i ponure. Niektórzy badacze uważają nawet, że kluczem do udanej terapii jest takie przewartościowanie, które pozwoli odnaleźć nowy sens życia. Musi to być sens, który nie będzie wiązał się bezpośrednio z oceną własnych możliwości. Można to streścić następująco: „Życie jest piękne nie tylko wtedy, gdy osiągam same sukcesy”.

Nie jest moim celem pisanie tutaj porad dla samych terapeutów. Oni wiedzą co mają robić, a przynajmniej powinni taką wiedzę posiadać. Chodzi bardziej o przygotowanie ich pacjentów oraz o to, co zostało wyrażone w tytule tego cyklu. Jak więc mamy w tak podbramkowej sytuacji pomóc sobie lub ludziom nas otaczającym? Zakładam, że po przeczytaniu całego cyklu, będziemy mogli dość łatwo rozpoznać objawy wypalenia zawodowego. Niestety często łatwiej dostrzec je u innych niż u samego siebie. Warto co jakiś czas robić sobie solidny rachunek sumienia. Przynajmniej raz na miesiąc sprawdzać, czy stosujemy się do opisanych uprzednio zasad higieny psychicznej. Analiza powinna także objąć symptomy wypalenia zawodowego. Jeśli mamy wątpliwości, to możemy też popytać współpracowników. Być może nadszedł czas, by poprosić o pomoc specjalistę. Może wymaga to jeszcze w naszych realiach pewnej odwagi, ale trzeba zdawać sobie sprawę, że od tego może zależeć nasza przyszłość. Zarówno kariera zawodowa, jak i życie osobiste. Nieodzowny może być w takiej sytuacji dłuższy urlop i solidny wypoczynek. Jednak muszę stanowczo przestrzec, że jeśli nasz stan jest poważny, to wypoczynek nie wystarczy. Nie wolno traktować go jako wymówki pozwalającej nam uchylić się od terapii.

Cała nasza pomoc wobec kogoś, u kogo zauważamy objawy wypalenia, również sprowadza się do zachęty do podjęcia terapii. Wszystko to ładnie wygląda na papierze. Nic prostszego jak napisać taką poradę. O wiele trudniej wprowadzić ją w życie. Możemy spotkać się z całkowitym niezrozumieniem albo nawet agresją. Musimy być przygotowani na silny opór. Przełamywanie go na siłę na nic się nie zda. Należy pamiętać o częstym podkreślaniu zasług i dorobku zawodowego osoby, której chcemy pomóc. To także trzeba robić umiejętnie, by zainteresowany nie poczuł się manipulowany.

W psychologii często wskazuje się na szczere rozmowy jako najlepsze narzędzie w rozwiązywaniu wielu problemów. W praktyce jest to rzeczywiście cudowny sposób, co wcale nie oznacza, że łatwy i bezbolesny. Jeśli nie jesteśmy w bliskiej relacji z osobą, której pragniemy pomóc, taka nadmierna szczerość może wyrządzić tylko szkodę. Lepiej wówczas zwrócić się do kogoś, kto jest bliskim przyjacielem tej osoby i jemu zaproponować przeprowadzenie takiej rozmowy. Niestety na tym kończy się wachlarz naszych możliwości. Zdaję sobie sprawę, że jest ubogi. Musimy jednak pamiętać, że mamy do czynienia z sytuacją niezwykle delikatną. Na pewno nie wolno pozostawić takiej osoby bez pomocy, ale też nie można zanadto na nią naciskać.

Pozostaje jeszcze wyjaśnić w kilku słowach na czym polega pomoc w okresie powrotu do stanu równowagi. Oczywiście powinno się ciągle pozostawać pod opieką psychoterapeuty. Ważne jest by do obowiązków zawodowych wracać powoli. Najlepsze, co można zrobić dla takiej osoby w tym okresie, to zachęcanie jej do bogatego życia towarzyskiego. Warto często zapraszać choćby na kawę do pobliskiej kawiarni.

Trzeba także starać się wciągać ją w rozmowy o życiu rodzinnym i osobistym. Powinna czuć się otoczona atmosferą życzliwego zainteresowania. Tu jednak też można przesadzić. Nadmiar troski, jak każdy lek, może być toksyczny!

Dla nas samych, jeśli wypalenie zawodowe dotknęło nas bezpośrednio, to przede wszystkim czas odbudowy więzi z najbliższymi. Zamiast nadmiernie skupiać się na sobie – swoich sukcesach i porażkach – warto ćwiczyć się w dostrzeganiu zalet u innych ludzi. Zwłaszcza tych, z którymi żyje się pod jednym dachem. Uczenie się doceniania ich możliwości oraz roli w naszym życiu jest ważnym etapem wychodzenia ze stanu depresji. Mówienie bliskim o ich zaletach będzie także korzystne dla nich samych. Oprócz tego musimy rozwijać nasze hobby i zamiłowania pozazawodowe.

Ludzie potrzebują naszej pomocy jako specjalistów, jednak musimy być specjalistami wypoczętymi i życzliwie nastawionymi do świata. Życzliwy uśmiech lekarza ma moc leczenia równą antybiotykom, a czasem nawet większą. Podobnie będzie w innych zawodach.

Źródła: E. ARONSON, Człowiek istota społeczna, tłum. J. Radzicki, PWN Warszawa 2004.

H. SĘK, Wypalenie zawodowe: przyczyny i zapobieganie, PWN Warszawa 2004.

Tekst za: http://hrc.pl/praca/146/46027/Jak-pom%C3%B3c-sobie-i-innym-w-sytuacji-wypalenia-zawodowego

 
Autor wyłączył komentowanie tego wpisu
up