logoRSS
 
 

Kościół pomaga człowiekowi - konspekt 2015

Kategoria: Konspekty i scenariusze, dodał: admin, 11.11.2015, odsłon: 5192, druk

Temat: Kościół pomaga człowiekowi

Klasa: 3GP

Cele:

  • wyjaśnia czym charakteryzuje się czynienie dążenia do szczęścia motorem ludzkiego życia;
  • kojarzy znaczenie pojęć: „fanatyzm”, „nietolerancja”, „obojętność religijna”;
  • wyjaśnia potrzebę zdobywania wiedzy religijnej w celu kształtowania drogi do szczęścia.
  • uzasadnia, że chrześcijanin nie może przyjmować postawy fanatyzmu, nietolerancji  i obojętności religijnej.

Cele(ucznia):

  • Dowiesz się co to jest tolerancja i jej brak?
  • Będziesz mógł dokonać oceny swojego życia religijnego
  • Będziesz umiał uzasadnić potrzebę zdobywania wiedzy religijnej

Plan:

  • Czym jest szczęście?
  • Co oznacza pojęcie tolerancji i jej braku?
  • Czym jest obojętność religijna?
  • Czy trzeba uczyć się „religii”?
  • Kierować się rozumem czy wiarą?

Wstęp:

Dziś niezwykle modnymi zdają się być stwierdzenia: „każdy ma prawo być szczęśliwy za wszelką cenę”, „tolerancja jest najwyższą wartością”,  „religia to sprawa indywidualna”, „ludzie wierzący są nieracjonalni”. Niestety obiegowe odpowiedzi na te stwierdzenia nie mają wiele wspólnego z prawdą, gdyż źle rozumie się podstawowe pojęcia. Przyjrzyjmy się im.

Rozwinięcie:

1. Czym jest szczęście?

Do szczęścia dąży każdy człowiek, różnie się jednak je opisuje i wyjaśnia. Jedni widzą je jako postawę w życiu inni jako emocje pełne zadowolenia czy rozbawienia. Najprościej, szczęście to stan, w którym nie chcemy już nic więcej, bo jesteśmy zadowoleni z tego co jestJ. Oczywiście prób wyjaśnienia tego pojęcia jest wiele, ale może taka „definicja” na razie wystarczy.

Ludzie szukają zaspokojenia swojej potrzeby szczęścia w rzeczach, ludziach, pieniądzach czy władzy. Część z nich, wierzący, szukają go w Bogu. Jak mówił  św. Augustyn „niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Bogu”. To On jest dla wierzących źródłem i dawcą szczęścia.

Aby dobrze ulokować nasze poszukiwanie szczęścia trzeba umieć rozpoznać co do niego prowadzi a co nie. Dlatego tak ważne jest rozwijanie swego rozumienia świata i ludzi.

2. Co oznacza pojęcie tolerancji i jej braku?

Drugim często źle rozumianym słowem jest tolerancja, którą wielu rozumie jako zgodę na to co niesie ze sobą druga osoba. Samo słowo pochodzi od łacińskiego słowa „tolerare” – znoszę, cierpię, wytrzymuję. I to właśnie jest prawdziwe znaczenie słowa tolerancja „znoszenie drugiego, z jego błędami i dziwactwami”. Jednak to znoszenie, ścierpienie innych, tez ma swoje granice i nie jest bezmyślnym zgadzaniem się na wszystko. Rozważmy taki przykład: skoro najważniejsze jest tolerować każdego i przyjmować go takim jaki jest to dlaczego zamyka się złodziei i zabójców? Przecież oni mogą robić co chcą i nam nic do tego!? Musimy uszanować wolność ich decyzji, zaakceptować  je i się na nie zgodzić! Mimo to jednak tak się nie dzieje, dlaczego?

Kiedy należy okazać brak tolerancji? Jezus wielokrotnie do swoich uczniów mówił „kochaj bliźniego” albo „kochaj swoich nieprzyjaciół”. Nie mówił: znoś swego bliźniego, ale kochaj. Trzeba kochać człowieka i akceptować go, nie koniecznie jednak musimy się zgadzać na to co robi. Doskonałym przykładem jest ewangeliczna perykopa o kobiecie cudzołożnej postawionej przed Jezusem. Żydzi czekali na Jego decyzję, czy zachować prawo i ukamienować za cudzołóstwo, On jednak powiedział, ktokolwiek z was jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamień. Nikt nie rzucił. Nie dlatego, że kobiecie nie należała się kara, ale dlatego, że nikt nie był uprawniony by ją karać (każdy miał coś na sumieniu). Do kobiety powiedział: „nikt cię nie potępił? I ja ciebie nie potępiam, ale od tej pory idź i nie grzesz już więcej”. Jezus nie zaakceptował zła, którego się ona dopuściła ale ją samą.

Innym często dziś poruszanym tematem jest tzw. „mowa nienawiści”. Cóż to za twór?

„Mowa nienawiści (ang. hate speech) – używanie języka w celu znieważenia, pomówienia lub rozbudzenia nienawiści wobec pewnej osoby, grupy osób lub innego wskazanego przez mówcę podmiotu.  Narzędzie rozpowszechniania antyspołecznych uprzedzeń, stereotypów i dyskryminacji ze względu na rozmaite cechy, takie jak: rasa (rasizm), pochodzenie etniczne (ksenofobia), narodowość (szowinizm), płeć (seksizm), tożsamość płciowa (transfobia), orientacja psychoseksualna (homofobia, heterofobia), wiek (ageizm), światopogląd religijny (antysemityzm, chrystianofobia, islamofobia)”.

Na pewno wyrazem nietolerancji jest mowa nienawiści. Czy jednak często nie jest ona obecna wśród szczycących się swoją tolerancją? Wielu „tolerancyjnych” ludzi dziś określa chrześcijan jako „katoli”, „ciemną masę”, ludzi nieracjonalnych i głupich, zacofanych i fanatycznych. Czy to nie mowa nienawiści? Ależ tak! Problem w tym, że jest popierana przez ludzi bez własnego zdania, którzy kierują się nie prawdą, ale poprawnością polityczną.

Poprawność polityczna, zastępuje własne myślenie, refleksję i … odpowiedzialność. Wypowiadając swoje zdanie trzeba ponieść odpowiedzialność za swoje słowa. Posługując się „poprawnością” wpisujemy się tylko w ogólny nurt myślenia, więc czujemy się zwolnieni z odpowiedzialności.

3. Czym jest obojętność religijna?

Dziś w imię wolności odmawia się możliwości wyznawania religii oraz piastowania stanowisk publicznych tym, którzy w jakikolwiek sposób wyrażają swoje zaangażowanie w religię. Sprawy religijne i wiary są traktowane jako „sprawy prywatne” obywateli. Z jednej strony teoretycznie nie pozbawia się prawa do wolności wyznania, z drugiej piętnuje się praktykujących religię. Jakoś tak szczególnie dotyczy to w naszym kraju chrześcijan. Celem takich działań jest doprowadzenie do obojętności religijnej. A wręcz do analfabetyzmu religijnego. Umniejsza się znaczenie wiary, a także idącej z nią moralności, ośmiesza się ją, deprecjonuje. Tylko po to by nikt nie odważył się przyznawać do wiary publicznie.

Czym ta obojętność jest? Wyraża się ona w postawie określonej zdaniem „wierzę, ale…” lub „wierzę, ale nie praktykuję”. To trochę tak jakby zapytać człowieka, czy żyje, a on odpowiedział: „ żyję, ale nie oddycham”.  Postawie obojętności religijnej chodzi o wygaszenie wszystkich przejawów wiary i religijności.

4. Czy trzeba uczyć się „religii”?

Aby móc bronić się przed tymi zjawiskami, potrzeba rozwoju osobistej wiedzy i doświadczenia religijnego. Bóg jako Stwórca dał nam i serce i rozum. Są one siedliskami, błędnie dziś rozumianych jako przeciwstawne sobie”, wiary i rozumu. Skoro obie właściwości dał nam Bóg, to nie mogą one zaprzeczać sobie wzajemnie.

Wiary i religii trzeba się uczyć. Trzeba się starać je rozwijać, bo jak twierdzi św. Jakub „wiara bez uczynków jest martwa” tak jak człowiek, który przestał oddychać. Z drugiej strony trzeba wiedzieć i rozumieć w co się wierzy, by nie stała się nasza wiara zabobonem i fanatyzmem. Dając człowiekowi ziemię, Bóg dał także nakaz dbania o nią oraz poznawania praw nią rządzących.

Jak można wierzyć w Boga, nic o nim nie wiedząc? Słusznie uważa się dziś, że wielu chrześcijan, a głownie katolików, są nimi tylko z nazwy. Nie widzą oni nic ani o Bogu, ani też o Kościele. Nie praktykują swej wiary  i nie trzymają się jej zasad … bo ich nie znają! Widać to na przykładzie waszych kolegów i koleżanek, którzy przychodzą na „religię” i … są bardziej wyznawcami swego brzucha i chwalą się tym czego powinni się wstydzić, jak pisze św. Paweł. Nas dorosłych powinien palić wstyd, począwszy od rodziców i chrzestnych oraz krewnych aż po katechetów i kapłanów. Bo to nasza wina, że nie przekazaliśmy wam tego co naprawdę w życiu ważne.

5. Kierować się rozumem czy wiarą?

Nowoczesny świat pokłada swą ufność w nauce i rozumie. Równocześnie zdobycze tej nauki pokazują niezmiennie, że istnieje coś więcej niż tylko materia, a także fakt, że rozum daje się łatwo oszukiwać. „Racjonaliści”, ludzie odmawiający prawa do istnienia Bogu, którego nie widać, lub nie chce się dostrzec, każą kierować się tylko rozumem.

Z drugiej strony są fanatycy, którzy dosłownie odczytują wszystko to co zapisane jest w Biblii lub innych księgach. Oni znów każą tylko wierzyć. To gdzie jest prawda?

No właśnie, prawda jest … pośrodku. Trzeba używa wszystkich władz nam danych: i rozumu, i serca (wiary). Najlepiej opisał to Jan Paweł II w encyklice „Fides et ratio”: „Wiara i rozum (Fides et ratio) są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy. Sam Bóg zaszczepił w ludzkim sercu pragnienie poznania prawdy, którego ostatecznym celem jest poznanie Jego samego, aby człowiek — poznając Go i miłując — mógł dotrzeć także do pełnej prawdy o sobie

Zakończenie:

Poznanie Boga i człowieka oraz miejsca, gdzie człowiek żyje pozwala poznawać prawdę o świecie i nas samych. Z tej prawdy rodzi się potrzeba kochania swoich bliźnich. Wyrazem tej miłości jest akceptacja drugiej osoby, nie koniecznie połączona ze zgodą na to co ona robi.

Znajomość Boga prowadzi nas do poznawania świata, siebie i innych ludzi. Tylko rozwijając rozum ale i wiarę możemy dotrzeć do poznania i zaakceptowania tej prawdy.

Pytania kontrolne:

  • Czy każdy człowiek szuka szczęścia?
  • Czy tolerancja to zgoda na wszystko co proponują inni ludzie?
  • Czy obojętność religijna jest przejawem tolerancji czy ignorancji?
  • Czym człowiek wierzący powinien kierować się w życiu?

Kryteria sukcesu:

  • Umiesz wyjaśnić  co to jest tolerancja i jej brak?
  • Dokonujesz  oceny swojego życia religijnego w świetle nauki o Bogu.
  • Potrafisz uzasadnić potrzebę zdobywania wiedzy religijnej.
 
Autor wyłączył komentowanie tego wpisu
up